Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Postanowienia (po) wakacyjne i mój smak
Saluut! Choć przez ostatni okres w moim życiu przez moje palce przewinęło się kilka blogów - od onetowskich po wszelkie inne - uparcie twierdzę, że jestem stała w uczuciach.
A guzik, proszę panienki! Nie jestem. Trudno mi się może przyznać, ale tak właśnie jest. Zmieniam swoje upodobania, jak ustawienie mebli w swoim pokoju.
Średnio raz na miesiąc.
Postanowień wakacyjnych nie miałam, więc zrobię je teraz. A co.
Po pierwsze. Koniec z tolerowaniem słodzenia przez innych mojej osoby. Muszę być stanowcza i konsekwentna.
Będzie ci trudno panienko. Tak, wiem. Potrzebna jest chęć i wogóle. Chcę tego, ale tak mi miło jak Dn. tak słodko do mnie pisze.
Przestań, mówię przestań!
Po drugie. Szczerość. Nie chcę z nim gadać to żegnam. Nie mogę być wiecznie miła i grzeczna dla wszystkich. Rezultatem tej mojej słabości jest długa już lista kontaktów, w której znajduje się zdecydowanie za mało dziewczyn. Z nimi praktycznie nie rozmawiam. Tylko kochana P.
Kolejna znajomość internetowa.
Po trzecie. Nie ganiać za nowinkami technicznymi. Mam tak zapchany komputer, że szkoda gadać. Jak tylko znajdzie się trochę wolnego czasu muszę po zgrywać filmy, zdjęcia, muzykę, e-booki i wszystkie inne moje pierdółki.
Od kiedy to sobie obiecujesz?
Po czwarte. Ustatkować się.
Co? Masz dopiero szesnaście lat! Z blogiem, z blogiem. Pozawieszać wszystkie i pozostać przy jednym. Prawdopodobnie przy tym.
Wróciłam z Okuninki. Super było, dla odmiany. Pograliśmy w kenta, oczarowałam kilku nieznajomych, nie poznałam nikogo nowego.
A chciałaś? Z tym oczarowaniem to było śmiechu co nie miara. Mama się już złościła, że tylu nieznajomych mnie zaczepia. Idąc z lodem, słyszę pytanie: "Skarbie, jaki masz smak?" lub "Chyba się zakochałem". Jakoś dodało mi to wszystko pewności siebie, której mi brakowało.
poniedziałek, 16 sierpień 2010, godzina 15.50